Bez rąk

Sadystyczna obróbka świata.

Prima Aprilis kwiecień 1, 2008

Zaszufladkowany do: O niczym, o wszystkim. — rybomar @ 10:18 pm

To nie żart.

Dziś jest 1 kwietnia, dokładnie rok temu napisałem pierwszą swoją notkę na blogu. Od tego czasu (zaczęło się już wcześniej) dużo się zmieniło w moim (nie tylko)wirtualnym życiu. Napisałem przez ten czas 29 wpisów na dwóch blogach, z których jeden prawie umarł, ale jeszcze można go sobie trochę poprzeglądać oraz dość mocno zagnieździłem się w blogosferze. Zastanawia mnie czy te 29 to mało czy dużo, z jednej strony wydaje się dość sporą ilością, zaś z drugiej strony, biorąc pod uwagę liczbę dni w roku, nie jest już tak pięknie. Jednak muszę stwierdzić, że z tego, co napisałem jestem naprawdę zadowolony, szczególnie z tych dłuższych tekstów.

Za najważniejsze w tym roku uznaję to, że poznałem całe mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy ciągną mnie przez ten wir społeczności sieciowej. Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, których przez ten rok spotkałem w sieci i nie tylko, wszystkim, którzy obserwują mnie na blipie, a także tym, których ja obserwuję, Michałowi Lisickiemu, którego spotkałem na Yulbiz Warszawa w sierpniu, Witoldowi Skaczkiewiczowi, za którym co prawda nie przepadam, ale uświadomił mi wiele ważnych rzeczy, oraz wielu innym. Szczególne podziękowania kieruję do Radka. Dziękuję.

Rozpoczyna się kolejny rok, co przyniesie nie wiem, mam nadzieję, że będzie co najmniej taki, jaki był ten, który mija.

A i za rok matura…

 

[`] marzec 24, 2008

Zaszufladkowany do: Uncategorized — rybomar @ 8:56 pm

KosaDziś rano zmarł Janusz “Kosa” Kosiński, człowiek, który wywarł ogromny wpływ na mój młody gust muzyczny.

Pokój jego duszy.

 

Nie tylko o naszej-klasie styczeń 23, 2008

Zaszufladkowany do: O niczym, o wszystkim., Społeczeństwo, web 2.0 — rybomar @ 10:46 pm
Tags: ,

Miałem nie pisać nic na temat naszej-klasy, ale pomyślałem sobie, że skoro od dłuższego czasu wśród znajomych i otoczenia szkolnego obserwuję jak przeciętni użytkownicy Internetu z niego korzystają, to czemu nie zainteresować się tym, jak tego medium używają ludzie z pokolenia moich rodziców.

I można na tym polu zauważyć pewne prawidłowości, aczkolwiek nie ma ich za wiele.

Po pierwsze serwisy społecznościowe nie są do końca czymś, co tak naprawdę kręci ludzi w tym wieku, a przynajmniej nie w takiej formie, jaką oferuje dzisiejszy Internet. Są one raczej sposobem (lub pretekstem) do poprawy wymiany informacji w życiu realnym, służą tylko do odnalezienia czegoś, a nie do tworzenia drugiej rzeczywistości. Całkiem przeciwnie do ludzi młodych, których kręci kreowanie czegoś nowego, co z jednej strony odzwierciedla ich prawdziwe życie, a z drugiej reprezentuje ich (niedoskonałą) wyobraźnię, chęć wylansowania się.

Po drugie, trudno jest wprowadzić coś, co może zainteresować ludzi na większą skalę i w starszym wieku. Ale jeżeli już się to uda, to efekty są naprawdę ogromne. Przykładem może być tutaj mój tata, który Internetu używa chętnie, ale mało. Od czasu, kiedy usłyszał o naszej-klasie nie zaczął używać więcej, ale za to robi to całkiem inaczej – świat wirtualny zaczął zmieniać życie codzienne. To, jak teraz korzysta z Internetu coraz bardziej przypomina młodego człowieka. Trudno mi określać czy to dobrze, czy źle, czas pokaże. A jeśli ten trend zauważą i wykorzystają twórcy innych serwisów to mogą czerpać z tego naprawdę spore korzyści.

Jeśli zatem powstaną jakieś nowe serwisy skierowane do tej grupy wiekowej, to należy jednak bardziej skoncentrować się na sposobie umieszczania informacji na stronie i nawigacji po niej (niestety, ale ludzie w różnym wieku myślą różnie i nie zawsze coś oczywistego dla piętnastolatka jest czymś oczywistym dla pięćdziesięciolatka). Również należy zachęcić w jakiś sposób do publikacji pewnych treści – zauważyłem, że znajomi moich rodziców nie mają zwyczaju dołączania do swojego profilu zdjęć, za to bez większego problemu wypisują informacje o sobie, typu gdzie pracują, ile mają dzieci, itp.

Tak więc społeczeństwo się zmienia, nie da się tego zatrzymać, ani nawet jakoś bardziej świadomie uformować, co nie znaczy że mamy tylko siedzieć i przyglądać się tym wszystkim zjawiskom. Nawet jeżeli niewiele to da, trzeba jednak próbować pomagać formować się masom, które często wpadają w jakiś wir i do końca nie wiedzą co się z nimi dzieje. Należy przynajmniej pokazywać im, jak inaczej, ciekawiej, czasem też trudniej używać pewnych narzędzi, co uczyni ich bardziej świadomymi użytkownikami, a dzięki temu może poprawi świat wokół nas (user generated content).

 

A gdyby tak wyłączyć komputer? grudzień 15, 2007

Zaszufladkowany do: O niczym, o wszystkim. — rybomar @ 9:42 am
Tags:

Od jakiegoś czasu próbowałem coś zmienić w swoim korzystaniu z komputera. Chciałem jakoś ograniczyć czas spędzany wkomp sieci, a przynajmniej nieco zlikwidować momenty marnotrawcze. Ale niestety, nic z tego nie wychodziło – kiedy włączałem komputer dostawałem dziesiątki linków, wybierałem jak zawsze kilkanaście ciekawszych, z nich wypływały kolejne i na surfowaniu spędzałem grube godziny.

Jakiś czas temu Klisiu napisał na swoim blogu post z życia wzięty, w którym opisał swoje problemy (w dużej mierze fizyczne) powstałe podczas zbyt długiego przesiadywania przed komputerem. Trochę się zastanowiłem, ale nic z tego nie wyniknęło.

Z propozycją wyszła do mnie mama :) Niewiedząc nic o moich rozmyślaniach zapytała czy byłbym w stanie wytrzymać tydzień bez komputera. Zgodziłem się i prawie wytrzymałem. Prawie, bo każdego dnia choćby na chwilę włączałem komputer, zawsze było coś ważnego do zrobienia, co stało ponad postanowieniem, np. zrobienie zaproszeń dla taty na jakieś zebranie, wtedy była okazja by sprawdzić pocztę i szybko przeczytać krótkie wiadomości.

Muszę przyznać, że pierwsze dni były trudne, kompletnie nie wiedziałem jak zorganizować sobie czas (co nie znaczy, że sie nudziłem, wręcz przeciwnie), miałem tyle zaległości w “realu”, że nie potrafiłem wybrać, co mam zrobić. Wziąłem się za naukę i czytanie książek, problem w tym, że cały czas usypiałem przy tym. I tu pojawia się pewna prawidłowość – chęć snu była czymś całkiem poprawnym, dzięki tym kilku dniom czuję się wypoczęty i jakby weselszy :) Poza tym czuję, że uporządkowałem sobie pewne sprawy w życiu.

Takie wyrzeczenie jest czymś trudnym, ale korzyści jakie ze sobą niesie są naprawdę wielkie! Szczerze zachęcam innych do podobnych postanowień, żeby choćby na dzień wyłączyć komputer od prądu. Warto!

 

O Windowsie i innych systemach listopad 23, 2007

Dziś w szkole, siedząc na lekcji informatyki (technologii informacji) jakiejś klasy humanistycznej byłem świadkiem jak nauczycielka zapowiada kartkówkę z “Windowsów i różnic między nimi”. Trochę mnie to zaintrygowało. Bo dlaczego młodzież ma uczyć się akurat o Windowsie? Nie może być kartkówki porównującej różne rodzaje systemów, a nie ten sam? Rozumiem, że produkt Microsoftu jest standardem na naszych dyskach, ale to tak jakby w szkołach uczono tylko polskiego jako języka, tylko dlatego, że wszyscy go znają.

Z ciekawości zapytałem nauczycielki, dlaczego w naszej szkole nie ma innych systemów operacyjnych, których znajomość również może się w życiu przydać (ba! może być bardzo pomocna). Dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy.

Według pani profesor Windowsy są używane przez niemal wszystkie firmy, a szczególnie te największe, wyjątkiem są tylko specjalistyczne programy dla niektórych branży (gównoprawda chciałem rzecz, ale się powstrzymałem), miałem poszukać w sieci statystyk na ten temat, ale nie miałem czasu na lekcji. To jednak sprawa tylko i wyłącznie wiedzy nauczyciela.

Zapytałem czy jest możliwość, aby w szkole (przynajmniej profil mat-fiz-inf) również uczono obsługi innych systemów. Jest nawet specjalna akcja dotycząca popularyzacji rozwiązań open source, w której kiedyś chciałem wziąć udział. Okazało się, że komputery do mojej szkoły zostały “zasponsorowane” przez Unię Europejską i wyposażono je w oprogramowanie Microsoftu z zastrzeżeniem, że na dyskach nie wolno instalować żadnych programów. Swoją drogą, ciekawe jak się to ma do ogromnych kar przeciw spółki z Redmond, które mają na celu przeciwdziałanie praktykom monopolowym. A może wszystko zostało uregulowane poprzez przekazanie oprogramowania do Brukseli, a tam postanowili to jakoś rozdysponować? ;)

Ciekawi mnie, jak sprawa będzie wyglądać za kilka lat, czy z tych uczniów, którzy teraz muszę uczyć się różnic pomiędzy wersjami Windowsa kiedyś wyrosną ludzie, którzy będą potrafili korzystać (choćby w pracy) z Linuksa lub innego mniej znanego systemu. Szkoda, że np. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie wpadnie na pomysł, aby nauczać o wolnym oprogramowaniu. Bo niestety, z tych młodych, niedouczonych mogą wyrosnąć ludzie, którzy wybiorą np. Windowsa, ale nie będzie to świadomy wybór, a raczej przyzwyczajenie, pomijając fakt, że będzie to piracka kopia, bo na oryginał nie będzie ich stać (skąd mogą wiedzieć, że są rzeczy darmowe).

 

Netvibes się psuje październik 24, 2007

Zaszufladkowany do: Technologie, web 2.0 — rybomar @ 6:49 pm
Tags: , , ,

Zawsze człowiek chcący nadążyć za informacjami, które go interesują musiał na bieżąco obserwować źródła, które te informacje prezentują. Czym więcej pojawiało się dziedzin, tym szczegółowiej należało te źródła segregować, powstawały stowarzyszenia, grupy zapaleńców, tworzono katalogi, pisano książki tematyczne. Tak było zawsze. Dziś internauta dostaje coś, co ułatwia mu życie, coś, dzięki czemu może łatwo i szybko może źródła informacji przeglądać. Czytnik kanałów RSS.

Ale co zrobić, kiedy czytnik się popsuje?

W weekend, dwa tygodnie temu mój czytnik – netvibes – przeżył totalną awarię, zginęło 90% feedów (pisałem o tymNetvibes wcześniej), po tamtych problemach słuch zaginął, bo za dwa dni wszystko wróciło do normy. Dziś niestety znów pojawiają się problemy, tym razem nic nie znika, ale aktualizacje poszczególnych kanałów przebiegają tak wolno, że nie sposób zrobić “pRaSSówki” bez pozostawienie komputera na 15 minut samemu sobie, a nie daj Boże zapomnieć się i wyłączyć przeglądarkę, wtedy czekać trzeba od nowa.

Od dawna chciałem się przenosić na ogólnie znany i poważany GoogleReader, ale ze względu na przywiązanie do wyglądu, ilości wprowadzonych feedów i plotki o wprowadzeniu elementów serwisu społecznościowego, pozostałem przy netvibes. Jednak chyba w końcu spełnię swoją powinność i przeniosę dane na serwery Google. Zdarzy się to najprawdopodobniej w ten weekend, nie oznacza to całkowitej zmiany, ale przynajmniej zabezpieczenie się przed kolejnymi problemami.

 

Wróciłem październik 20, 2007

Zaszufladkowany do: O niczym, o wszystkim. — rybomar @ 9:12 pm

Od dawna nic nie pisałem. Minął wrzesień, pół października, a ja prawie już zapomniałem że mam bloga.

Na początku sądziłem, że gdy nadejdzie rok szkolny to wezmę się do roboty i będę pisał co najmniej raz w tygodniu, tak się niestety nie stało. Później zostałem namówiony do napisania czegoś do końca września i wywiązałem się z tego, ale z problemami – wpisu dokonałem na komputerze kolegi, który wtedy naprawiałem, a później zapomniałem go skopiować, plik został usunięty. Napisałem o przeciętnych użytkownikach Internetu, których obserwuję niemal codziennie dookoła mnie. W poprzednim tygodniu znów dostałem chęci na aktywne uczestniczenie w blogosferze, zacząłem systematycznie czytać subskrybowane przeze mnie blogi, komentować, ale ponownie wydarzyło się coś, co te chęci mi odjęło. Netvibes – mój czytnik kanałów RSS zepsuł się, straciłem 90% źródeł informacji, najprawdopodobniej winą była awaria serwera, na którym znajduje się mój profil. Na szczęście po 2-3 dniach wszystko wróciło do normy. W moim życiu “prywatnym” kilka dni temu skończył się sezon zrywania owoców w sadzie, co doda mi kilka godzin więcej czasu wolnego w ciągu tygodnia. I znów wróciła mi wena na blogowanie. Zobaczymy co z tego wyniknie.

I zapomniałbym dodać, że co nieco zmieniłem na blogu, dodałem tagi i kategorie do poprzednich wpisów, wkleiłem widgety, które pomogą niezorientowanemu dowiedzieć się co na tej stronie się znajduje, skromnie napisałem kim jestem i kombinowałem trochę ze skórką, ale nie podjąłem decyzji o jej zmianie. Jeszcze wszystko przede mną, o ile będę miał czas na pisanie. A tak w ogóle to ktoś to jeszcze czyta?

 

Czego to ja szukałem? wrzesień 5, 2007

Zaszufladkowany do: Społeczeństwo — rybomar @ 5:46 pm
Tags: ,

Jakieś 3 miesiące temu, w szkole na korytarzu, natrafiłem na rozrzucone darmowe gazetki “Maturzysta”. Z racji, że za chwilę miała rozpocząć się usypiająca lekcja języka polskiego, wziąłem jeden z tych śmietków, aby mieć co robić podczas gdy inni będą usypiać w szkolnych ławkach.

Na ostatniej stronie trafiłem na krótki artykuł Marcina Wyrwała “Czego to ja szukałem?”. Autor opowiada w nim zjawisko zdefiniowane jako “wilfing”.

Wilf to skrót od “What was I looking for?” – czyli “czego to ja szukałem?”. Chodzi o to, że przykładowo uczeń szuka wiadomości na temat II wojny światowe, aby to zrobić włącza komputer w celu wpisania do wyszukiwarka google hasła “II wojna światowa”. Jednak kiedy połączy się z Internetem, dostaje wiadomość od znajomego przez gadu-gadu, w której jest link do jakiejś ciekawej strony, po jej obejrzeniu nadchodzi czas na zalogowanie się grze MMOSG, typu ogame czy plemiona, następnie wartoby spojrzeć na grono czy fotkę. Należy także sprawdzić wiadomości na onecie, wp, czy gazecie. I nagle po godzinie surfowania po sieci pojawia się pytanie “Czego to ja szukałem?”

Szczerze przyznam, że również często się na to łapię i zamiast od razu zrobić to, po co tak naprawdę usiadłem do komputera, włączam czytnik RSS, czytam wiadomości, komentuję przeczytane blogi; czasem dochodzi do takich skrajności, że wyłączam komputer i dopiero po tym przypomina mi się to, co miałem zrobić.

Z jednej strony to źle, bo faktycznie nie robimy tego, co powinniśmy, ale z drugiej warto się zastanowić, że przecież przyswajamy tak ogromną ilość wiedzy, a przy tym świetnie się bawimy.

Ogólny wpływ tego zjawiska na ludzi jest trudny do ustalenia, bo nie zawsze treści przypadkowe napotkane przy wilfingu są dobre. Jeden się przy tym rozwija, a drugi bezmyślnie traci czas.

Jest jeszcze jedna strona medalu: “Z przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii sondażu wynika, że 25 procent spośród 34 milionów internautów w tym kraju uprawia wilfing przez jedną trzecią część czasu spędzonego w Internecie, co w przypadku firm przekłada się na dwa pełne dni pracy w miesiącu.” O badaniach pisano skrótowo m.in. w portalu gazeta.pl i nie tylko.

 

Blog Day sierpień 31, 2007

Zaszufladkowany do: Blogroll, Społeczeństwo, web 2.0 — rybomar @ 7:50 pm
Tags: ,

Dziś jest 31 sierpień, Blog Day. Jakiś zbieg okoliczności polegający na zmniejszeniu ilości zadań do wykonania dzisiejszego dnia pozwolił mi zająć się sprawami wirtualnymi, a z racji, że dziś mamy dzień blogów to postaram się coś na ten temat napisać.

Pierwszym blogiem, który czytam od jakiegoś czasu to Kazania i homilie prowadzony przez mieszkającego za granicą wykładowcę filozofii (takie informacje wyszperałem w sieci). Blog ten kierowany jest do ludzi wierzących i zastanawiających się nad swoją wiarą, prezentuje czytania na święta kościelne i kazania lub homilie do nich. Na co dzień wpisy są dość krótkie, ale zmuszające do przemyśleń. Choć często treści przedstawiane tam nie trafiają w mój gust (przypadki trącania o politykę) , to od jakiegoś czasu czytam każdy wpis i większość komentarzy. Blog jest aktualizowany bardzo często, czasem nawet dwa razy dziennie. Autor prowadzi oddzielną stronę internetową, z której pochodzi większość wpisów, tzn. pojawiają się równolegle.

Innym blogiem, znanym, bo komercyjnym, ale interesującym jest Grrr.pl. Autorzy bloga codziennie prezentują nowości i różne ciekawe informacje dotyczące gier i sprzętu do grania. Jest też ciągle zmieniająca się sonda oraz zestawienia gier w różnorodnych zestawach tematycznych, np. najlepsze gry edukacyjne. Choć większość wpisów jest dla mnie nieistotna (mało gier mnie interesuję, a jeszcze mniej gram), to zwykle raz dziennie jest coś dla mnie.

Teraz czas na blog o tematyce zbliżonej do mojej. iZbieractwo to blog prowadzony przez mojego przyjaciela, Radka. Zdobył on już spore grono czytelników ze względu na wartościowe teksty łączące socjologię ze światem Internetu. Niedawno (dziś rano) blog został przeniesiony z serwera WordPress na własny, przez co mam nadzieję jeszcze bardziej się rozwinie.

I tutaj zaczynają się schody (były już wcześniej, ale tym razem wyższy stopień). Cała akcja ma na celu zaprezentowanie pięciu blogów, które są dla nas jakieś szczególne. Problem w tym, że takich blogów jest albo za wiele, albo za mało i niestety listę muszę zamknąć (chyba, że coś do końca dnia mi się przypomni). Mógłbym tu wymienić jeszcze: Antymatrix, blog Nicholasa Carra, Piśmienidło, experymenty informatyczne, net to, Web 2.0, Kultura 2.0, Webstop, Zaniosłem buty do szewca, socjologia Internetu, Media Café Polska, AntyWeb, Supergigant, zapach wiatru, Planetes, (kolejność przypadkowa, lista niekompletna).

 

Jakość społeczności onetu. sierpień 16, 2007

Zaszufladkowany do: Portale/serwisy, Społeczeństwo — rybomar @ 1:11 pm
Tags: ,

Pamiętacie jak niedawno w wywiadzie z prezesem onet.pl padło jakieś stwierdzenie o wysokiej jakości treści w portalu? Dla mnie był to dowcip roku, ale co tam, są różne gusta, ale to, co dziś zobaczyłem czytając wiadomości, wywołało u mnie uśmiech na twarzy, lecz już nie z rozbawienia, ale raczej irytacji.

Oto sonda, jaką przeprowadzają redaktorzy onetu:

Jak widać, wybrałem Jasia Śmietanę i prawie wygrałem, bo pierwsze miejsce zajęło brak zainteresowania, czyli ostatni punkt, a to pozwala zachować choć trochę nadziei na jakieś przejawy mądrości w społeczności użytkowników tego portalu.

Krótki wpis pisany podczas przerwy w pracy, jeżeli kogoś interesuje tekst “Kim, do cholery, jest czuly wojtek?”, to zapraszam tutaj.

Dziś w nocy ilość wejść na ten blog przekroczyła 1000, ale szacuję, że jedynie 5% to wejścia celowe.